środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 8

 Kiedy dochodzę do domu Emmy, ona czeka na mnie przy drzwiach, kiedy mnie dostrzega biegnie w moją stronę i ściska mnie mocno, odwzajemnia uścisk.
-Ale będzie super. -mówi i ciągnie mnie do środka. Uśmiecham się tylko blado. Jej pokój znajduje się na piętrze tak jak mój. Kiedy wchodzę w oczy rzuca mi się kolor ścian, od razu zauważam, że zmieniła go z czerwonego na miętowy.Wygląda teraz uroczo. Po lewej stronie stoi duże dwuosobowe łóżko z białym baldachimem. Zaprasza mnie do środka, wchodzę i siadam na łóżku a torbę kładę przy nim. Emma stoi i patrzy na mnie niezrozumianą miną.
- Coś nie tak? -pytam marszcząc brwi.
-No pokaż! - mówi podekscytowana.
-Ale co?- pytam zdziwiona.
- Och Nicol, no sukienkę!
- Aaa.. - wyciągam ją delikatnie uważając, żeby jej nie pognieść.. Podaję jej. Bierze ją ostrożnie i przygląda się jej z szeroko otwartymi oczami. Zdziwiona jej reakcją pytam:
- Coś nie tak?
- Nie, jest po prostu obłędna, trochę się zdziwiłam zważywszy na to, że nie interesujesz się modą ani nie lubisz zakupów.
Wzdycham tylko. Emma przygląda mi się ze zmarszczonymi brwiami. Przez chwilę waham się czy jej powiedzieć, ale potem dochodzę do wniosku, że taka rozmowa dobrze mi zrobi, chce się komuś wygadać, bo z mamą to nie to samo. Wzdycham.
- Wiesz jest mi strasznie smutno, bo urodziny zawsze spędzałam z Alexem a teraz go nie ma i czuję się strasznie dziwnie. W ogóle nie chciałam tego przyjęcia, ale mama się tak cieszyła i także pisałam z Alexem i on napisał, żebym nie rezygnowała z super zabawy z jego powodu i, że mam się zgodzić, więc pomyślałam, że może ma rację i w końcu powiedziałam mamie, że jednak może mi wyprawić te urodziny a ona mnie zaciągnęła do galerii, myślałam, żeby wybrać cokolwiek, no ale na szczęście już w pierwszym sklepie do jakiego mnie zaprowadziła znalazłam ją. - wskazuję na sukienkę.

wtorek, 15 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 7

-Umówiłam się na trzynastą.- mówię.
-Podwiozłabym Cię, ale mam dużo pracy. -odpowiada z przykrością.
-Nie ma problemu, jest ładna pogoda więc pójdę na pieszo. -A tak w ogóle to gdzie położyłaś moją sukienkę, bo muszę ją zabrać do Emmy. -pytam.
-U mnie w pokoju. -mówi wyjmując ciasto z piekarnika.
Wkładam miskę do zmywarki, a potem idę do mamy do pokoju, kiedy wchodzę widzę idealny prządek, wzdycham. Kiedy mama ma czas to wszystko ogarnąć, mój pokój w przeciwieństwie do tego wygląda jak pole bitwy.
Rozglądam się w poszukiwaniu sukienki, po chwili znajduję ją na biurku,które mieści się koło okna. Zabieram ją i biegnę po schodach, dochodzi dwunasta więc się spieszę, bo muszę jeszcze wybrać buty. Otwieram moją szafę i wyjmuje wszystkie buty jakie się tam tylko znajdują. Postanawiam spakować kilka par, a potem z Emmą wybierzemy najlepsze pakuję klasyczne czarne baleriny oraz czarne wysokie buty z grubą podeszwą. Myślę, że wezmę tylko te, stwierdziłam, że reszta nie będzie pasować. Z tego wszystkie zapomniałam się ubrać, postanawiam założyć miętowy crop top oraz krótkie białe spodenki z wysokim stanem oraz moje ukochane czarne sandałki ze złotymi wstawkami. Wysyłam jeszcze SMS-a do Emmy z pytaniem czy mam zabrać jakieś kosmetyki do makijażu, Emma jest złotą rączką jeśli chodzi o makijaż sama bym tak chciała, ma bardzo dużo tych kosmetyków. Sprawdzam wiadomość i pisze, że nie ma potrzeby ona ma wszystko, wysyłam uśmiechniętą buźkę i schodzę na dół.
- Już wychodzę!- wołam a potem dodaję: - Na którą mam wrócić?
- Tak na osiemnastą, możesz się nawet spóźnić.
- Aha. -odpowiadam i wychodzę z domu. Cieszę się, że założyłam top, ponieważ jest straszny upał temperatura sięga trzydzieści siedem stopni. Rozglądam się czy nic nie jedzie i przechodzę na drugą stronę do Emmy idzie się dziesięć minut, mieszka tylko dwie przecznice dalej.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 6

Po dwóch godzinach jazdy nareszcie w domu, jestem zmęczona. Kiedy wchodzę do domu idę prosto do kuchni i gotuję wodę na herbatę oraz proszę mamę aby zrobiła mi dwie kanapki z serem i idę na górę do swojego pokoju włączam laptopa a potem wchodzę pod prysznic. Trochę się denerwuję jutrem właściwie to nie wiem kto będzie ani co zaplanowała mama. Natomiast jutro muszę wstać o dziesiątej, przyszykować się i o trzynastej wybieram się do Emmy. Zakładam szlafrok i wychodzę z łazienki. Od razu loguję się na facebooka i schodzę po moją kolację. Kiedy zbliżam się do kuchni słyszę jak mama rozmawia z kimś przez telefon.

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 5

Podążam za mamą przez szafki z ubraniami. I od razu ją znajduję, wisi na samym końcu sklepu z innymi eleganckimi ubraniami. Podchodzę do niej i szukam mojego rozmiaru.
-Nicol, weź ją i idź do przymierzalni.-mówi podając mi ją.
Idę do przymierzalni, która znajduje się w dziale dziecięcym. Zakładam ją szybko i wychodzę. Pokazuje się mamie.
-Jest idealna na pewno się spodoba..- Urywa zdenerwowana. Patrzę na nią nierozumiejącym wzrokiem, ale szybko zmienia temat.
- Wyglądasz ślicznie idź ją zdejmij a ja będę czekać przy kasie.- oznajmia i szybkim krokiem puszcza przymierzalnię. Wchodzę do środka i przyglądam się jeszcze chwilę w lustrze, wyglądam naprawdę ładnie. Ściągam ją niechętnie uważając żeby jej nie pognieść i idę do kasy. Mama już na mnie czeka. Kładę sukienkę na ladzie, a pan kasuję ją od razu.
- 199 funtów proszę- Mówi zwyczajnie.
Że co? tyle pieniędzy za sukienkę! Patrze na mamę nie winnym wzrokiem, ale mama uśmiecha się lekko i podaję kartę kredytową .

sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 4

-Nicol, zbieraj się! - Woła mama. Wstaję z łóżka, chwytam torebkę i zbiegam na dół. Mama czeka już gotowa. Wkładam moje czarne sandałki ze złotymi wstawkami i wychodzę na zewnątrz. Wsiadam do czarnego volvo i czekam na mamę. Kiedy mama wsiada pytam:
- Gdzie jedziemy?
- Do Westfield London. - Odpowiada. Wydaje się czymś trochę zmartwiona więc pytam bez zastanowienia.
-Martwisz się czymś?
-Nie skarbie, po prostu będziemy musiały przełożyć przyjęcie z szesnastej na osiemnastą. Nie gniewasz się?
- Wcale. - Odpowiadam szczerze. Właściwie to się cieszę, bo nie będę musiała na nim długo siedzieć. Nie wiem czy znajdę jakąś fajną sukienkę no ale cóż i tak będę musiała jakąś wybrać  mama nie puści mnie stamtąd aż dopóki czegoś nie wybiorę.Z Brighton do Londynu jedzie się około dwie godziny. Nie wiem dlaczego ale czuję się zmęczona więc postanawiam się trochę zdrzemnąć.

piątek, 11 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 3

"A tak po za tym to co tam u Ciebie?". Odpisuje Alex.
-"Wiesz mama chce mi wyprawić przyjęcie urodzinowe ale ja się nie zgodziłam, ponieważ nie ma Cię i to już nie będzie to samo". Odpowiadam ze smutkiem.
"Nicol, posłuchaj wiem, że tęsknisz ja też, bardzo ale urodziny masz raz w roku. I teraz masz powiedzieć mamie, że będziesz je świętować i dobrze się bawić. Jasne?"
Po chwili zastanowienia odpisuję "Może masz rację. Dobrze wyprawię je ale tylko dla ciebie"
Odpisuje po sekundzie " Obiecujesz?"

czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 2

Podnoszę się i lecę na obiad, mama mówiła, że dzisiaj robi spagethi więc już się nie mogę doczekać, kocham spagethi mm..
Kiedy tak idę znowu rozmyślam o moim przyjacielu, Alex wyprowadził się z rodzicami we wrześniu tamtego roku do Madrytu i.. od tamtego czasu nie gadaliśmy. Nie piszemy tak często. To była jedyna osoba, która rozumiała mnie bez słów. Jedyne czego pragnę to, żeby było jak kiedy, żeby Alex znowu tu był.
Zbliżam się do domu, właściwie mój dom a morze dzieli jakieś piętnaście minut drogi.
-Nicol siadaj obiad stygnie. Mówi mama.
Odkładam torbę z aparatem i siadam przy stole.
Kiedy jem obserwuję mamę i nie wiem co się dzieje jest jakaś zdenerwowana, spisuje coś na kartce, co sądzę ma to być listą zakupów ale po co. O, nie! nie, nie, nie tylko niech mama o tym zapomni, niech wybije sobie to z głowy, że będzie robiła mi przyjęcie urodzinowe, nie mam na to ochoty.
- Mamo powiedz proszę, że nie zamierzasz mi wyprawiać urodzin! - jęczę!
- Dlaczego? - pyta zdezorientowana.
-Mówiłam Ci już, zawsze urodziny spędzałam z Alexem, a go tutaj nie ma więc zapomnijmy, że jutro mam urodziny. - Odparowuję!

środa, 9 grudnia 2015

Rozdział 1 strona 1

Ze snu wybudza mnie budzik, na którym ustawiłam piosenkę Love me like you do, którą kocham. Przecieram oczy i widzę jak przez okna do mojego pokoju wdzierają się promienie słońca. Od razu wstaje i krzyczę:
 -Nareszcie wakacje!
W końcu koniec sprawdzianów i nauki, wreszcie czuję się wypoczęta. Zbiegam na dół po schodach by zjeść śniadanie. Wchodzę do kuchni i robię sobie płatki z mlekiem, mama najwyraźniej zdążyła już wyjść. Mylę, że te wakacje będą inne, ciekawsze i coś się wydarzy. Tak tylko, że raczej nie mnie, komuś kto zawsze potyka się o swoje dwie lewe nogi! Wstawiam miskę do zmywarki i lecę wziąć prysznic oraz się przebrać. Postanawiam, że pójdę dzisiaj na plażę porobić trochę zdjęć. Uwielbiam robić zdjęcia są jak nie uchwytne chwile, to jest moje hobby, ale nie wiem czy zajmę się tym na poważnie. Wychodzę z łazienki ubrana w czarne dżinsowe spodenki oraz białą koszulę w gwiazdki bez rękawów łapie aparat i wybiegam. Słońce niesamowicie oświetla morze, jedynym minusem są moje piegi, które się pokazują w najlepszą porę roku. Nienawidzę ich i nie podobają mi się, czuję się dziwne a do tego jeszcze moje długie niesforne rude włosy. Rozglądam się chwilę i ściągam moje japonki. Piasek zdążył się już mocno nagrzać chociaż dopiero dochodzi dziesiąta. Pstrykam kilka zdjęć molo oraz grupce dzieci chlapiących się w morzu. Wyglądają bardzo uroczo. Chciałabym się cofnąć do tego okresu kiedy czułam się bezpiecznie i nic mnie nie obchodziło, kiedy nie miałam żadnych nastoletnich problemów. Znajduję wolne miejsce i rozkładam koc oraz sadowię się rozglądając się wkoło siedzę i się odprężam zawsze widok morza mnie uspokaja, staram się przychodzić tu często jak to tylko możliwe. Siedzę i myślę, że chciałabym poznać jakiegoś przystojniaka tylko jest problem jestem bardzo nieśmiała i zawsze palnę jakąś głupotę. Nie jestem taką osobą, która lubi poznawać ludzi i podrywać chłopaków, ja... ja po prostu lubię książki oraz fotografie chciałabym się wyluzować, ale nie potrafię. Zawsze co roku wyjeżdżałam do taty do nowego yorku, ale było  to dawno temu i nie mamy nic wspólnego, moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 5 lat teraz mam 16 i jest mi ciężko, nie potrafię z nim rozmawiać czuję się z nim jak obca osoba. Nagle z zamyśleń wyrywa mnie mój telefon, dzwoni mama, która każe mi wracać na obiad. Rozłączam się i patrzę na godzinę jest już trzynasta, to nie samowite jak długo potrafię bujać  obłokach, ale to lubię mogę wyobrażać sobie co chcę sytuacje, momenty, które bym chciała przeżyć.