-Nicol, zbieraj się! - Woła mama. Wstaję z łóżka, chwytam torebkę i zbiegam na dół. Mama czeka już gotowa. Wkładam moje czarne sandałki ze złotymi wstawkami i wychodzę na zewnątrz. Wsiadam do czarnego volvo i czekam na mamę. Kiedy mama wsiada pytam:
- Gdzie jedziemy?
- Do Westfield London. - Odpowiada. Wydaje się czymś trochę zmartwiona więc pytam bez zastanowienia.
-Martwisz się czymś?
-Nie skarbie, po prostu będziemy musiały przełożyć przyjęcie z szesnastej na osiemnastą. Nie gniewasz się?
- Wcale. - Odpowiadam szczerze. Właściwie to się cieszę, bo nie będę musiała na nim długo siedzieć. Nie wiem czy znajdę jakąś fajną sukienkę no ale cóż i tak będę musiała jakąś wybrać mama nie puści mnie stamtąd aż dopóki czegoś nie wybiorę.Z Brighton do Londynu jedzie się około dwie godziny. Nie wiem dlaczego ale czuję się zmęczona więc postanawiam się trochę zdrzemnąć.
Kiedy się budzę wjeżdżamy na parking. Spanie w samochodzie to chyba był zły pomysł, boli mnie teraz cała szyja.
- Musimy się pośpieszyć za dwie godziny zamykają. - Orzeka mama a ja wzdycham i podążam za nią. Gorączka na dworze zdążyła się zmienić w zimny wiatr więc trochę się trzęsę.
Kiedy wchodzimy mama od razu oznajmia, że pójdziemy do czterech sklepów, w których jej zdaniem można znaleźć ładne eleganckie ubrania za niską cenę ale bardzo dobrze wykonane. Kiwam głową na znak, że się zgadzam i podążam za nią do schodów ruchomych. Pierwszy sklep znajduje się na drugim piętrze. Zerkam na wystawę i spoglądam na sukienkę, która wygląda ślicznie jest bez rękawów górna część jest w kolorze pudrowego różu natomiast dół jest czarny i rozkloszowany.
-Podoba ci się?- Pyta mama. Właściwie wybrałabym jakąkolwiek tylko, żeby tylko się stąd wydostać nienawidzę robić zakupów zawsze nie widziałam w tym nic ekscytującego. Przytakuję.
- W takim razie chodźmy po nią.-mówi i wchodzi do środka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz