Ze snu wybudza mnie budzik, na którym ustawiłam piosenkę Love me like
you do, którą kocham. Przecieram oczy i widzę jak przez okna do mojego
pokoju wdzierają się promienie słońca. Od razu wstaje i krzyczę:
-Nareszcie wakacje!
W
końcu koniec sprawdzianów i nauki, wreszcie czuję się wypoczęta.
Zbiegam na dół po schodach by zjeść śniadanie. Wchodzę do kuchni i robię
sobie płatki z mlekiem, mama najwyraźniej zdążyła już wyjść. Mylę, że
te wakacje będą inne, ciekawsze i coś się wydarzy. Tak tylko, że raczej
nie mnie, komuś kto zawsze potyka się o swoje dwie lewe nogi! Wstawiam
miskę do zmywarki i lecę wziąć prysznic oraz się przebrać. Postanawiam,
że pójdę dzisiaj na plażę porobić trochę zdjęć. Uwielbiam robić zdjęcia
są jak nie uchwytne chwile, to jest moje hobby, ale nie wiem czy zajmę
się tym na poważnie. Wychodzę z łazienki ubrana w czarne dżinsowe
spodenki oraz białą koszulę w gwiazdki bez rękawów łapie aparat i
wybiegam. Słońce niesamowicie oświetla morze, jedynym minusem są moje
piegi, które się pokazują w najlepszą porę roku. Nienawidzę ich i nie
podobają mi się, czuję się dziwne a do tego jeszcze moje długie
niesforne rude włosy. Rozglądam się chwilę i ściągam moje japonki.
Piasek zdążył się już mocno nagrzać chociaż dopiero dochodzi dziesiąta.
Pstrykam kilka zdjęć molo oraz grupce dzieci chlapiących się w morzu.
Wyglądają bardzo uroczo. Chciałabym się cofnąć do tego okresu kiedy
czułam się bezpiecznie i nic mnie nie obchodziło, kiedy nie miałam
żadnych nastoletnich problemów. Znajduję wolne miejsce i rozkładam koc
oraz sadowię się rozglądając się wkoło siedzę i się odprężam zawsze
widok morza mnie uspokaja, staram się przychodzić tu często jak to tylko
możliwe. Siedzę i myślę, że chciałabym poznać jakiegoś przystojniaka
tylko jest problem jestem bardzo nieśmiała i zawsze palnę jakąś głupotę.
Nie jestem taką osobą, która lubi poznawać ludzi i podrywać chłopaków,
ja... ja po prostu lubię książki oraz fotografie chciałabym się
wyluzować, ale nie potrafię. Zawsze co roku wyjeżdżałam do taty do
nowego yorku, ale było to dawno temu i nie mamy nic wspólnego, moi
rodzice rozwiedli się kiedy miałam 5 lat teraz mam 16 i jest mi ciężko,
nie potrafię z nim rozmawiać czuję się z nim jak obca osoba. Nagle z
zamyśleń wyrywa mnie mój telefon, dzwoni mama, która każe mi wracać na
obiad. Rozłączam się i patrzę na godzinę jest już trzynasta, to nie
samowite jak długo potrafię bujać obłokach, ale to lubię mogę wyobrażać
sobie co chcę sytuacje, momenty, które bym chciała przeżyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz