Kiedy dochodzę do domu Emmy, ona czeka na mnie przy drzwiach, kiedy mnie dostrzega biegnie w moją stronę i ściska mnie mocno, odwzajemnia uścisk.
-Ale będzie super. -mówi i ciągnie mnie do środka. Uśmiecham się tylko blado. Jej pokój znajduje się na piętrze tak jak mój. Kiedy wchodzę w oczy rzuca mi się kolor ścian, od razu zauważam, że zmieniła go z czerwonego na miętowy.Wygląda teraz uroczo. Po lewej stronie stoi duże dwuosobowe łóżko z białym baldachimem. Zaprasza mnie do środka, wchodzę i siadam na łóżku a torbę kładę przy nim. Emma stoi i patrzy na mnie niezrozumianą miną.
- Coś nie tak? -pytam marszcząc brwi.
-No pokaż! - mówi podekscytowana.
-Ale co?- pytam zdziwiona.
- Och Nicol, no sukienkę!
- Aaa.. - wyciągam ją delikatnie uważając, żeby jej nie pognieść.. Podaję jej. Bierze ją ostrożnie i przygląda się jej z szeroko otwartymi oczami. Zdziwiona jej reakcją pytam:
- Coś nie tak?
- Nie, jest po prostu obłędna, trochę się zdziwiłam zważywszy na to, że nie interesujesz się modą ani nie lubisz zakupów.
Wzdycham tylko. Emma przygląda mi się ze zmarszczonymi brwiami. Przez chwilę waham się czy jej powiedzieć, ale potem dochodzę do wniosku, że taka rozmowa dobrze mi zrobi, chce się komuś wygadać, bo z mamą to nie to samo. Wzdycham.
- Wiesz jest mi strasznie smutno, bo urodziny zawsze spędzałam z Alexem a teraz go nie ma i czuję się strasznie dziwnie. W ogóle nie chciałam tego przyjęcia, ale mama się tak cieszyła i także pisałam z Alexem i on napisał, żebym nie rezygnowała z super zabawy z jego powodu i, że mam się zgodzić, więc pomyślałam, że może ma rację i w końcu powiedziałam mamie, że jednak może mi wyprawić te urodziny a ona mnie zaciągnęła do galerii, myślałam, żeby wybrać cokolwiek, no ale na szczęście już w pierwszym sklepie do jakiego mnie zaprowadziła znalazłam ją. - wskazuję na sukienkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz