-Umówiłam się na trzynastą.- mówię.
-Podwiozłabym Cię, ale mam dużo pracy. -odpowiada z przykrością.
-Nie ma problemu, jest ładna pogoda więc pójdę na pieszo. -A tak w ogóle to gdzie położyłaś moją sukienkę, bo muszę ją zabrać do Emmy. -pytam.
-U mnie w pokoju. -mówi wyjmując ciasto z piekarnika.
Wkładam miskę do zmywarki, a potem idę do mamy do pokoju, kiedy wchodzę widzę idealny prządek, wzdycham. Kiedy mama ma czas to wszystko ogarnąć, mój pokój w przeciwieństwie do tego wygląda jak pole bitwy.
Rozglądam się w poszukiwaniu sukienki, po chwili znajduję ją na biurku,które mieści się koło okna. Zabieram ją i biegnę po schodach, dochodzi dwunasta więc się spieszę, bo muszę jeszcze wybrać buty. Otwieram moją szafę i wyjmuje wszystkie buty jakie się tam tylko znajdują. Postanawiam spakować kilka par, a potem z Emmą wybierzemy najlepsze pakuję klasyczne czarne baleriny oraz czarne wysokie buty z grubą podeszwą. Myślę, że wezmę tylko te, stwierdziłam, że reszta nie będzie pasować. Z tego wszystkie zapomniałam się ubrać, postanawiam założyć miętowy crop top oraz krótkie białe spodenki z wysokim stanem oraz moje ukochane czarne sandałki ze złotymi wstawkami. Wysyłam jeszcze SMS-a do Emmy z pytaniem czy mam zabrać jakieś kosmetyki do makijażu, Emma jest złotą rączką jeśli chodzi o makijaż sama bym tak chciała, ma bardzo dużo tych kosmetyków. Sprawdzam wiadomość i pisze, że nie ma potrzeby ona ma wszystko, wysyłam uśmiechniętą buźkę i schodzę na dół.
- Już wychodzę!- wołam a potem dodaję: - Na którą mam wrócić?
- Tak na osiemnastą, możesz się nawet spóźnić.
- Aha. -odpowiadam i wychodzę z domu. Cieszę się, że założyłam top, ponieważ jest straszny upał temperatura sięga trzydzieści siedem stopni. Rozglądam się czy nic nie jedzie i przechodzę na drugą stronę do Emmy idzie się dziesięć minut, mieszka tylko dwie przecznice dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz